Związek Stowarzyszeń Forum Lubelskich Organizacji Pozarządowych,        ul. Krakowskie Przedmieście 53, 20-076 Lublin,        biuro@flop.lublin.pl,        http://www.flop.lublin.pl

Aktualności

„Federalizacja III Sektora, jako skuteczne narzędzie zwiększania roli organizacji pozarządowych w życiu publicznym” materiał z Konferencji „Dobro wspólne w projektach Działaj Lokalnie i Lubelskie Lokalnie – Mikroprojekty FIO"
Napisał(a): Wojciech Dec dnia 02.10.2017
Aktualności >>

W ciągu ostatnich 28 lat Polacy stali się społeczeństwem obywatelskim. Wcześniej to Państwo decydowało o wszystkich dziedzinach życia obywateli. Społeczeństwo obywatelskie to aktywni obywatele i ich organizacje – formalne i nieformalne. W Polsce nie ma demokracji bezpośredniej. Stąd pojedynczy obywatel może skutecznie uczestniczyć w dialogu z administracją publiczną jedynie za pośrednictwem swoich reprezentantów. Dla sektora publicznego liczy się nie tyle siła argumentów, ale liczebna reprezentacja. Naturalnym przedstawicielem sektora obywatelskiego są NGO. Z kolei NGO są reprezentowane przez federacje (np. związki stowarzyszeń). Dyskusja na temat potrzeby integracji i konsolidacji społeczeństwa obywatelskiego w Polsce trwa od transformacji ustrojowej (nieprzypadkowo zasady tworzenia federacji NGO określono w 1989 r. w ustawie Prawo o stowarzyszeniach).

Wg „bazy.ngo.pl” Stowarzyszenia Klon/Jawor, w kraju działa blisko 140 tys. NGO. Jest to znacząca siła. Obecnie coraz trudniej będzie sobie wyobrazić rozwiązywanie problemów społecznych bez udziału sektora pozarządowego. Niestety NGO są w życiu publicznym marginalizowane. Sektor obywatelski, aby mógł mieć znaczący wpływ na rozwój Polski, musi być obecny w przestrzeni publicznej. Najskuteczniejszym sposobem zwiększenia roli NGO w życiu publicznym wydaje się łączenie potencjałów i zasobów, poprzez tworzenie – partnerstw i porozumień, zaś na wyższym poziomie sformalizowania – federacji.

Obecnie NGO to nie tylko wolontariat, to liczący się pracodawca na lokalnym rynku pracy. Sektor pozarządowy profesjonalizuje się. Coraz więcej osób widzi swoje życie zawodowe związane z pracą w III Sektorze. W Polsce w NGO pracuje 1,5% zatrudnionych w gospodarce narodowej (dla porównania w USA i Kanadzie – 10%). Stąd duże regionalne i ogólnopolskie federacje reprezentujące NGO, mogą odegrać taką samą rolę jak w świecie pracy masowe związki zawodowe, czy organizacje pracodawców. Reprezentanci rynku pracy prowadzą z administracją publiczną dialog społeczny, który jest często błędnie utożsamiany z dialogiem obywatelskim czy dialogiem publicznym. W Polsce rangę dialogu społecznego podkreśla Konstytucja RP z 1997 r. Do niedawna instytucją dialogu społecznego była Trójstronna Komisja ds. Społeczno-Gospodarczych tworzona przez przedstawicieli - rządu, związków zawodowych i organizacji pracodawców prywatnych (obecnie taką rolę pełni Rada Dialogu Społecznego). Dzięki dużej reprezentacji związki zawodowe (przykładowo NSZZ Solidarność w 1981 r. liczyła 10 mln członków) i organizacje pracodawców prywatnych prowadzą z rządem negocjacje dot. m.in.: zmian w kodeksie pracy czy minimalnego wynagrodzenia. Jest to najwyższy stopień partycypacji społecznej (współdecydowanie). NGO nie mając silnej reprezentacji, co najwyżej prowadzą z administracją publiczną konsultacje.

Nadal pozostaje otwarte pytanie - jaka ma być pozycja sektora obywatelskiego we wzajemnych relacjach z administracją publiczną? Klienta - uzależnionego od dominującej roli administracji publicznej, czy też silnego partnera społecznego - z którym warto współpracować? Czy Państwo ma ingerować w rozwój sektora obywatelskiego, czy tylko tworzyć dogodne warunki dla aktywności obywatelskiej? W tym zakresie, we wrześniu br. podczas VIII Ogólnopolskiego Forum Inicjatyw Pozarządowych w Warszawie przedstawiciel polskiego rządu powiedział, że polski sektor był i jest relatywnie najsłabszy w Europie. W praktyce każda dyskusja dot. reformowania III Sektora jest sprowadzana do pieniędzy. Zapomina się o wartościach i działaniach podejmowanych przez NGO w życiu publicznym. Obecnie tworzony Narodowy Instytut Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego ma zapewnić rządowi kontrolę nad finansowaniem NGO. Jednak brak jest wystarczających gwarancji, że nowa instytucja będzie odporna na wpływy polityczne. Wg samych NGO nie należy ingerować w sektor obywatelski - Państwo ma tworzyć reguły i rozwiązania systemowe, a nie dawać pieniądze. Niestety w świadomości Polaków utrwalony jest stereotyp NGO, jako klienta wyciągającego dłoń po publiczne pieniądze.

Genezy słabej kondycji i niedofinansowania sektora obywatelskiego należy szukać w początkach przemian społeczno-gospodarczych w Polsce w latach 90. XX wieku. Pominięto wówczas rolę NGO, jako niezbędnego elementu zrównoważonego rozwoju kraju. Nie zapewniono niezależności finansowej NGO poprzez działania systemowe, a tym samym uniezależnieniu sektora pozarządowego od wpływu sektora publicznego (np. dotacje państwowe dla organizacji pożytku publicznego, w przypadku przekazania części spadku dla NGO - częściowe zwolnienie z podatku spadkowego, przekazanie dla NGO części zysku z Totalizatora Sportowego lub majątku prywatyzowanych gazet itp.). Błędnie zakładano, że w Polsce będzie rozwijać się filantropia, stąd środki finansowe na rozwój NGO będą pochodzić od prywatnych darczyńców. Uważano, że obywatele będą wspierać NGO, które w ich imieniu będą prowadzić działania w zakresie pożytku publicznego. Nawet jeżeli NGO nie dostaną pieniędzy publicznych (np. narażą się władzy) – to zawsze będą mogły liczyć na wsparcie finansowe od obywateli. Niestety polskie NGO wyspecjalizowały się przede wszystkim w pozyskiwaniu środków publicznych, a nie na budowaniu silnej pozycji w środowisku lokalnej społeczności. Wg badań Stowarzyszenia Klon/Jawor blisko połowa Polaków nadal błędnie uważa, że NGO utrzymują się ze zbiórek publicznych – w rzeczywistości tylko 15% przychodów NGO pochodzi z wpłat od osób indywidualnych.

Dialog obywatelski prowadzony przez NGO z administracją publiczna nie ma takiej rangi jak dialog społeczny. W dużej mierze wynika to z rozproszenia działań i braku współpracy w samym środowisku NGO. Zazwyczaj NGO działają pojedynczo i często w sposób niezorganizowany, a zatem mało skutecznie. Większość NGO podchodzi do sieciowania i federalizacji z dużą rezerwą. Federalizacja to skuteczne narzędzie do zamian, których jedna organizacja w pojedynkę nie może przeprowadzić. Duże i silne pojedyncze NGO mogą nie potrzebować federacji, ale nie będą mieć decydującego wpływu na wprowadzanie zmian legislacyjnych korzystnych dla całego III sektora. NGO pozostające poza federacjami, stoją też zazwyczaj w gorszej pozycji negocjacyjnej w stosunku do administracji publicznej. W tym zakresie dużym atutem federacji jest występowanie w podwójnej roli - w imieniu wszystkich NGO oraz w imieniu oddzielnego podmiotu (np. związku stowarzyszeń). Im większą liczbę NGO reprezentuje federacja, tym mocniejszy ma mandat społeczny, a tym samym korzystniejszą pozycje w negocjacjach z administracją publiczną. Poza tym lobbing dużych regionalnych i ogólnopolskich NGO nie może być lekceważony przez władze publiczne. Dlatego silne federacje branżowe i ponadbranżowe, powinny wyjść poza swój dotychczasowy schemat działania, i zgodnie z zasadą „duży może więcej”, pełnić rolę rzecznika interesów nie tylko swoich organizacji członkowskich, ale i całego sektora pozarządowego.

Pozostaje otwarte pytanie - jaka jest przyszłość federalizacji NGO? Alternatywą dla procesu federalizacji może być rozwój ośrodków wsparcia organizacji pozarządowych. Tego typu organizacje infrastrukturalne statutowo wspierają inne NGO. Jednak należy pamiętać, że w dobie Internetu rozwijają się też grupy nieformalne, które nie potrzebują sformalizowanych struktur federacyjnych (np. ruchy rowerowe w miastach). Grupy te, komunikując się na portalach społecznościowych (np. Facebooku), mogą skutecznie wpływać na polityki publiczne i pozyskiwać środki na swoje działania (np. z budżetu obywatelskiego).

Wojciech Dec – absolwent Politechniki Warszawskiej, prezes Związku Stowarzyszeń Forum Lubelskich Organizacji Pozarządowych, członek Rady Działalności Pożytku Publicznego Województwa Lubelskiego, członek Regionalnego Komitetu Rozwoju Ekonomii Społecznej województwa lubelskiego.

 

 

Wstecz