Związek Stowarzyszeń Forum Lubelskich Organizacji Pozarządowych,        ul. Krakowskie Przedmieście 53, 20-076 Lublin,        biuro@flop.lublin.pl,        http://www.flop.lublin.pl

Aktualności

ZAPRASZAMY do przeczytania 11 artykułu z cyklu Mapa Aktywności Obywatelskiej w Lublinie: Marcin Skrzypek "Jakie Podzamcze? Przyszłość dzielnicy oczami mieszkańców"
Napisał(a): Wojciech Dec dnia 26.06.2013
Aktualności >>

Marcin Skrzypek

 

Jakie Podzamcze? Przyszłość dzielnicy oczami mieszkańców

 

Dzięki konsultacjom społecznym na temat przyszłości Podzamcza, które odbyły się w 2010 roku, udało się określić to co najważniejsze: publiczny interes planowanych zmian.

 

Makieta przedwojennego Podzamcza w Ośrodku „Brama Grodzka – Teatr NN”

 – kluczowy punkt odniesienia do wizji przyszłości tego terenu. Fot. Marcin Skrzypek.

 

Czekając na Godota

Historia urbanistycznego zaniedbania lubelskiego Podzamcza sięga lat 60-tych XX wieku, kiedy to pojawił się na nim dworzec PKS, ale bez docelowej wizji rozwoju tego terenu - pozostałości po istniejącej do II wojny światowej dzielnicy żydowskiej będące historycznie integralną częścią zespołu Starego Miasta. Problem przyciągnął uwagę władz miasta po 1989 roku, które w 1992 wspólnie z SARP-em zorganizowały konkurs koncepcyjny na zagospodarowanie Podzamcza wraz z całą doliną Czechówki. Za konkursem nie poszły jednak żadne decyzje planistyczne. Z czasem sytuacja zaczęła przypominać finał sztuki Samuela Becketta “Czekając na Godota”. Jej dwaj główni bohaterowie pogrążeni są w niemocy i frustracji. Na koniec jeden pyta: "No to idziemy?", drugi odpowiada "Chodźmy". Ale nie ruszają się z miejsca.

 

Podzamcze z lotu ptaka, stan obecny. Fot. archiwum projektu.

 

Od początku XXI wieku, kiedy polskie miasta zaczęły coraz bardziej ładnieć a Polacy coraz częściej oglądać zadbane miasta europejskie, kondycja Podzamcza stała się nieustającym wyrzutem sumienia kolejnych kadencji samorządu. Poskutkowało to w 2008 roku aż dwoma nowymi inicjatywami - konkursem “Gazety Wyborczej” na pomysł zagospodarowania tego terenu oraz autorską koncepcją Urzędu Miasta pod nazwą “Lublin Novus”. Te działania również nie przyniosły żadnych decyzji, jednak były sygnałem, że nie da się już dłużej utrzymywać Podzamcza w stanie prowizorycznego zapuszczenia.

 

Wejście HerOsów

W oczekiwaniu na wolę polityczną, aby “wreszcie coś z tym zrobić”, pojawił się pomysł, żeby o przyszłość Podzamcza spytać mieszkańców. Nie chodziło jednak o jałowe zaktywizowanie opinii publicznej i pozorny krok naprzód, lecz o to, aby realnie zdefiniować interes publiczny w odniesieniu do przygotowywanych zmian i odpowiednio umocować go w procedurze planistycznej, zanim swoje partykularne interesy zaczną wyrażać inwestorzy i prywatni właściciele Podzamcza. Ta potrzeba była o tyle uzasadniona, że w świetle obowiązujących przepisów publiczne dobro zagospodarowania przestrzennego jest skrajnie niedoreprezentowane. Prywatny właściciel pojedynczej działki czy deweloper, który wybuduje i sprzeda, są w procedurach konsultacyjnych ważniejsi niż mieszkaniec, który z danej przestrzeni będzie na co dzień korzystał. W ustawowych procedurach przewidziano min. 21 dni na zbieranie wniosków do planu. To na ogół wystarcza dla określenia prywatnych zamiarów, ale nie może wystarczyć do wypracowania opinii zbiorowej na temat wspólnych interesów i potrzeb. Przy czym takie działanie musiałby ktoś zorganizować, do czego prawo nie obliguje żadnego podmiotu, więc przeważnie nikt się tym nie zajmuje.

Inicjatorką tzw. “konsultacji Podzamcza” była Ewa Kipta, architekt i urbanistka związana ze stowarzyszeniem Forum Rewitalizacji, wtedy pracująca w Wydziale Kultury Urzędu Miasta Lublin, jako specjalista ds. kultury przestrzeni. Okazją do ich organizacji był prowadzony przez nią miejski projekt  “Heritage as Opportunity” (w skrócie HerO), czyli “Dziedzictwo jak szansa”, w którym również brałem udział. Był on częścią unijnego programu Urbact II. Uczestnikami tego programu są miasta, które w każdej jego edycji zawiązują 20-30 międzynarodowych sieci tematycznych i podejmują w nich różne istotne dla siebie kwestie. Każdy projekt dotyczy około 10 miast z różnych krajów Europy. Efektem ich współpracy jest wymiana wiedzy i doświadczeń oraz rozmaite miejscowe dokumenty strategiczne pomagające w zdobywaniu dotacji z innych źródeł, bo sam URBACT nie finansuje żadnych działań docelowych czy inwestycyjnych. Obecnie Lublin bierze udział w dwóch takich projektach - USER (rozwój przestrzeni publicznych) i EUniverCities (współpraca miasto-uczelnie). HerO nosił podtytuł “Strategia Zrównoważonego Rozwoju dla Miejskich Obszarów Historycznych” i brało w nim udział 9 miast z 9 krajów próbujących wypracować dla swoich historycznych centrów plany rozwoju wykorzystujące dziedzictwo jako atut. Temat przyszłości Podzamcza pasował do niego jak ulał.

 

Partycypacyjne metody URBACT-u

HerO sprzyjał społecznym konsultacjom na temat Podzamcza wyprzedzającym oficjalne działania planistyczne, bo był to projekt miejski i “miękki”, a także dlatego, że projekty URBACT-u mają wpisane konkretne mechanizmy partycypacyjne. Program ten narzuca odgórnie miastom metodologię zmuszającą je do planowania działań wspólnie ze stronami, których planowane zmiany dotyczą. Najważniejszym elementem tej metodologii jest tzw. Lokalna Grupa Wsparcia mająca za zadanie wypracować Lokalny Plan Działania, czyli coś w rodzaju scenariusza  opisującego krok po kroku, co i w jakiej kolejności należy zrobić, aby osiągnąć założony cel.

Choć brzmi to jak eurokratyczny żargon nazywający sprawy oczywiste w skomplikowany sposób, ta metodologia jest dobrze przemyślana i bardzo pomocna, jeśli wziąć pod uwagę specyfikę pracy samorządów czy władzy publicznej w ogóle. Władza działa bowiem na zasadzie pionowych sektorów nastawionych na jak najefektywniejsze wypełnianie określonych procedur, które może zaburzyć każda współpraca z zewnętrznymi partnerami, szczególnie przy naszej hierarchiczno-autorytarnej kulturze zarządzania. Stąd też procedury niejako bronią się przed współpracą i mają tendencję do uniezależnienia się od głosów z zewnątrz. Ten mechanizm jest szczególnie niefortunny dla projektowania nowych rozwiązań czy podnoszenia ich jakości, bo to wymaga krytycznej ewaluacji dotychczasowych rezultatów i napływu świeżych pomysłów. Ponieważ więc obowiązujące procedury tego nie lubią, w projektach urbactowych umieszczono proceduralne narzędzia zabezpieczające odpowiedni poziom współpracy z otoczeniem. Najwidoczniej problem dotyczy całej Unii. Z jednej strony obligują one samorządy do pracy międzysektorowej, z drugiej, podpowiadają, jak to robić w praktyce.

 

Trudne słowo “interesariusz”

Partycypacyjną metodologię URBACT-u warto znać i rozumieć, gdyż w przejrzysty sposób opisuje ona wzorzec postępowania powtarzający się właściwie w każdym działaniu partycypacyjnym. Jego rdzeniem jest Lokalna Grupa Wsparcia składająca się z tzw. interesariuszy projektowanej zmiany, czyli stron, których ta zmiana jakoś dotknie - które mają w niej swój interes. Niestety, dla oddania tej specyficznej roli, nie istnieje w języku polskim żadne inne - przyjęte już lub choćby ładniejsze - słowo niż “interesariusz”. Czasem wypowiada się je z przekąsem lub skrępowaniem, bo dotyczy partykularnego interesu, który często bywa skrywany, tłumiony lub zbyt głośno artykułowany, co bardzo utrudnia współpracę.

Ale właśnie po to jest Lokalna Grupa Wsparcia, aby tych “egoizmów” się nie wstydzić, lecz by je oswajać a nawet zaprząc do roboty. Wchodzi ona niejako klinem w debatę interesów nadreprezentowanych, dyskryminowanych lub skonfliktowanych, nadając im taką formułę, żeby wszyscy interesariusze mogli wyczerpująco wyartykułować swoje potrzeby i dogadać się zanim zapadną nieodwracalne decyzje, w innych okolicznościach prowadzące do prawdziwych konfliktów, często wybuchających już PO podjęciu decyzji. Dlatego też w Lokalnej Grupie Wsparcia akcent dialogu jest przesunięty z perspektywy indywidualnej na wspólny cel definiowania dobra publicznego. Nie jest to grupa “rozjemcza” czy “moderacyjna” lecz “wspierająca”, bo jej misją jest pomoc w zaprojektowaniu najlepszego rozwiązania. Toczący się w niej spór musi mieć kreatywny charakter i konstruktywny kierunek.

 

Elementy układanki

Konsultacje Podzamcza zostały zorganizowane dokładnie według powyższych założeń i od początku na miarę posiadanych możliwości przygotowywano je jako działanie modelowe. Dlatego można je teraz streścić w formie najważniejszych punktów, służących poniekąd jako instrukcja obsługi dla innych podobnych działań.

Przyszłość Podzamcza jako pytanie otwarte. Dyskusja pod hasłem “Jakie Podzamcze?” w ścisłym sensie nie była konsultacjami lecz debatą albo deliberacją. Terminy te dotyczą dwóch różnych rodzajów dyskusji, które należy rozdzielić. Konsultacje odpowiadają na pytanie “Które rozwiązanie wybrać?”, zatem najpierw trzeba przygotować jakieś warianty do wyboru i przedstawić różnice między nimi. Natomiast debata lub deliberacja odpowiada na pytanie otwarte “Co robić?”, służy do zebrania wszystkich pomysłów i potrzeb i poprzedza etap tworzenia wariantów rozwiązania. Dyskusja nad Podzamczem miała charakter otwarty, nie była więc stricte konsultacjami, lecz ze względów medialno-komunikacyjnych nie nazywaliśmy jej deliberacją (zbyt wymyślne) ani debatą (kojarzy się z pustym gadaniem).

Mobilizacja interesariuszy. W zasadzie każdy projekt URBACT-u zadaje pytanie otwarte, ponieważ używa się ich jako narzędzi do “ogarnięcia tematu”, do wypracowywania strategii, a po drugie, pytanie otwarte pozwala na maksymalne włączanie interesariuszyw dialog, dając im największą swobodę wypowiedzi, bez zamykania jakichkolwiek wątków. Ze względu jednak na bardziej abstrakcyjny charakter analizy niż w przypadku pytań zamkniętych, taki dialog wymaga kontaktu z bardziej zaangażowanymi i kompetentnymi interesariuszami. Z tym zaś jest problem, bo tematy wymagające ogarnięcia są takimi właśnie dlatego, że wykazują deficyt uświadomionych interesariuszy. By ich zmobilizować do konsultacji Podzamcza, zastosowano kilka środków: nastawienie na rezultat, nagłośnienie medialne oraz wybór odpowiedniego miejsca, czasu i formuły spotkań.

Konkretny rezultat: społeczny wniosek do planu zagospodarowania.  Konsultacjom został postawiony konkretny cel - wypracowanie społecznego wniosku do przyszłego planu zagospodarowania Podzamcza. Przygotowanie wniosku wyprzedzało procedurę planistyczną, ale dzięki temu dysponowaliśmy czasem wystarczającym do przeprowadzenia debaty i opracowania jej efektów. Rok po jego opracowaniu, wniosek ten został złożony formalnie podczas oficjalnego naboru wniosków do planu. Konsultacje Podzamcza miały określić, jakie są potrzeby mieszkańców i wypracować tę deklarację ZANIM pojawią się jakiekolwiek inne potrzeby, uwarunkowania i decyzje.

Nagłośnienie medialne. W ramach nagłośnienia konsultacji został przygotowany cały pakiet działań: logo, plakat, ulotka, strona internetowa (uaktualniana na bieżąco), profil na Facebooku oraz współpraca z mediami. Z powodu ograniczonych możliwości finansowych, dystrybucja plakatów i ulotek nie miała masowej skali, ale odbyła się i okazała się pomocna.

 

Plakat konsultacji Podzamcza autorstwa Roberta Zająca.

Dobre logo to ważny element kampanii medialnej.

 

Remanent dotychczasowych działań. Bardzo ważnym elementem każdych konsultacji jest odniesienie się do wcześniejszych działań na ten sam temat. Zawsze warto przygotować dokumentację, kto się nim zajmował wcześniej i w miarę możliwości udostępnić efekty tych działań. Na polu naukowym jest to zabieg obowiązkowy, jednak w działaniach wokół wartości społecznych (jakimi są procesy partycypacyjne) często autor kolejnej inicjatywy na dany temat zachowuje się tak, jakby był pionierem. Brak odniesienia do osiągnięć poprzedników jest jasnym komunikatem ignorancji i arogancji, natomiast uznanie ich jako punktu odniesienia automatycznie włącza autorów tych działa w nową inicjatywę na prawach “sojuszników honorowych”, budując atmosferę “wspólnej sprawy”, kontynuacji, akceptacji, włączania, transparentności, szacunku, integracji społecznej i wiarygodności. Dlatego też w ramach konsultacji Podzamcza zamieściliśmy na stronie dokumentację poprzednich konkursów zagospodarowanie tego terenu.

Maksymalna ergonomia komunikacji. Strona “firmowa” konsultacji została tak zredagowana, żeby maksymalnie ułatwiać kontakt czytelników z treścią i z organizatorami. Można to zaobserwować, poczynając od strony głównej z menu zapewniającym “szybki start” w konsultacjach, aż do specjalnych googlowych aplikacji zachęcających do podglądu plików pdf i galerii zdjęć bez konieczności ich ściągania w całości. Wypowiedzi uczestników konsultacji nie były zbierane - jak to się standardowo robi - poprzez jeden adres mailowy i specjalny formularz, lecz w wielu formach: przez e-mail, formularz (googlowy), notatki na spotkaniach, Facebook czy analizę postów na formach internetowych pod publikacjami prasowymi. Mechanizm tych konsultacji niejako podążał za interesariuszami zamiast kazać im podążać za sobą.

Wybór miejsca konsultacji. Wybór miejsca był częścią kampanii medialnej, bo od niego również w dużym stopniu zależało nagłośnienie konsultacji. Uznaliśmy, że takie miejsce musi spełniać kilka kryteriów - powinno być możliwie blisko Podzamcza, przy ruchliwym szlaku pieszym, łatwo dostępne z poziomu parteru, przyjazne i w miarę prestiżowe. Rozważaliśmy dworzec PKS (bo dokładnie w centrum zaniedbanego obszaru) i Trybunał (bo historycznie prestiżowy), ale dworzec ma tranzytowy charakter, jest w pewnym sensie z założenia “niczyj”, więc nie wywołuje poczucia troski o miejsce, a Trybunał wydał się nam zbyt koturnowy. W końcu wybraliśmy Lubelski Ośrodek Informacji Turystycznej (LOiT) - miejsce popularne, budząca zaufanie społeczne, z załogą przyjazną i mającą poczucie misji a także kojarzące się z potrzebą podnoszenia atrakcyjności historycznego centrum Lublina.

 

Lubelski Ośrodek Informacji Turystycznej (dziś: „...i Kulturalnej”) - dobra lokalizacja na konsultacje.

Fot. Marcin Skrzypek.

 

Dobór interesariuszy. Dobór interesariuszy w Lokalnej Grupie Wsparcia - w tym wypadku mającej wesprzeć namysł nad Podzamczem - zawsze stanowi wyzwanie, ponieważ interesariuszami są reprezentanci zarówno konkretnych podmiotów (np. gospodarczych), jak i potrzeb grupowych (np. piesi, turyści, niepełnosprawni itd.) oraz problemów (np. ochrona  zabytków, hydrologia itp.). W ramach projektu HerO udało się zgromadzić część tych osób, a pozostałe zostały do konsultacji specjalnie zaproszone do LOiT-u lub pojawiły się dzięki nagłośnieniu. Kilka tygodni przed debatą organizatorzy spotkali się (indywidualnie) z większością oczywistych interesariuszy (np. właścicieli firm i nieruchomości) pytając ich o problemy i informując o przebiegu. Oczywiście, najczęściej nie da się stworzyć zespołu idealnie odzwierciedlającego przekrój interesariuszy danego zagadnienia, ale zawsze należy do tego dążyć, próbując dobierać osoby umiejące werbalizować potrzeby grupowe i nie należy unikać mieszania profesjonalistów z nieprofesjonalistami. Trzeba natomiast pomóc im się zrozumieć.

Zrozumiały język - makieta. Rozmowy o przestrzeni wymagają jakiegoś jej obrazu - np. planu. Jednak większość osób nie umie czytać planów, nakładać w wyobraźni zawartych w nich informacji na rzeczywisty teren. Dlatego też najlepiej pracować na makiecie, a swoje pomysły wypróbowywać poprzez jej zabudowę trójwymiarowymi elementami. Stworzyliśmy taką makietę w formie białej rzeźby tego, co na Podzamczu musi zostać bez zmian i kolorowych klocków, z których uczestnicy mogli budować prototypy swoich wizji jego zagospodarowania. Na wyposażeniu tego przestrzennego “laboratorium” były także kolorowe kartony do wycinania nawierzchni, wycinarka termiczna do tworzenia z pianki na bieżąco nowych brył, a także flamastry, kartki i projektor z podłączeniem do Internetu, gdyby ktoś chciał się  na miejscu zapoznać z dokumentacją Podzamcza. Dzięki temu uczestnicy mieli cały czas kontakt z materiałem wyjściowym i każdy ich pomysł mógł być od razu zweryfikowany. Bardzo ważne jest, aby materiały do tego służące i całe wyposażenie oraz otoczenie warsztatu były maksymalnie przyjemne w sensie estetycznym, także w dotyku (jeśli chodzi o “materiały budowlane”), bo to zachęca do zabawy i pobudza wyobraźnię uczestników, a wyobraźnia i zabawa podpowiada nowe, ciekawe rozwiązania.

 

Podczas prac nad makietą – koncepcja naszkicowana przez jednego z uczestników.

Fot. archiwum projektu.

 

Zróżnicowanie spotkań. Aby maksymalnie wykorzystać kompetencje i możliwości interesariuszy, zorganizowaliśmy dwa rodzaje spotkań przy makiecie: otwarte - z udziałem asystentów (studentów i przedstawicieli NGOs) dyżurujących popołudniami przez dwa tygodnie w dni powszednie - oraz sześć tematycznych konsyliów, również otwartych, ale w których brali udział uczestnicy Lokalnej Grupy Wsparcia HerO oraz specjalnie zaproszeni goście (eksperci tematyczni i interesariusze spoza LGW). Tematy konsyliów: obsługa terenu, historia i dziedzictwo, program użytkowy (2 spotkania), przestrzenie publiczne, krajobraz miejski. Dzięki temu udało się zebrać zarówno pomysły oddolne, intuicyjne, spontaniczne jak i profesjonalne, wynikające z fachowej wiedzy. Bardzo ważne jest, aby nie doprowadzać podczas konsultacji do typowej “debaty”, w której kilkadziesiąt osób mówi o wszystkim na wszystkich poziomach. Im bardziej złożony temat, tym bardziej trzeba rozłożyć dyskusje na etapy dopasowując metodę do kontekstu i sytuacji. Niestety, nie da się tutaj wymyślić gotowego systemu - trzeba nabyć umiejętność doboru narzędzi, czyli wiedzieć, jaki efekt przynosi użycie każdego z nich i do czego się najlepiej nadaje.

Prace redakcyjne - synteza. Efekty pracy przy makiecie i z konsyliów były na bieżąco dokumentowane: propozycje na makiecie fotografowane, pomysły opisywane, konsylia podsumowywane raportami. Najważniejszą sprawą dla osiągnięcia zamierzonego rezultatu było opracowanie syntezy tych doświadczeń i przemyśleń. Nie może być to praca mechaniczna, ponieważ materiał z konsultacji jest plątaniną potencjalnych, często sprzecznych wariantów. Ich połączenie w sensowną całość czasem wymaga dodatkowego nakładu wiedzy i twórczego myślenia. Konsultacje Podzamcza zostały podsumowane w ten sposób w formie osobnej makiety wypośrodkowującej wnioski ze spotkań otwartych i ustaleń z konsyliów oraz w formie projektu społecznego wniosku do planu zagospodarowania.

 

Podczas prac nad makietą – prace nad autorską koncepcją Forum Rozwoju Lublina. Widoczne elementy warsztatu: ulotki dla uczestników, aparat do dokumentacji, ekran i flipczart. Fot. archiwum projektu.

 

Feedback - dialog z uczestnikami. Podstawą wszelkiego dialogu a partycypacji w szczególności jest wielokrotny dwustronny kontakt. W przypadku działania partycypacyjnego oznacza to, że jego uczestnicy, którzy podzielili się swoją wiedzą i marzeniami, muszą dostać od organizatorów informacje, w jaki sposób ich udział przyczynił się do wypracowania rezultatu. Wynika to z immanentnej ludzkiej potrzeby uzyskania potwierdzenia efektów swojego działania. Tu też nie ma reguł, w jaki sposób to należy robić. Najważniejsze jest zaufanie, w którego budowaniu przydatna jest empatia. Trzeba to zrobić tak, jakby się samemu chciało, żeby było zrobione, będąc po drugiej stronie. Uczestnicy partycypacji tworzą tymczasowy i rozproszony, ale jednak zespół (grupę wsparcia połączoną wspólnym celem według filozofii URBACT) i dlatego trzeba ich traktować na prawach członków zespołu, mimo, że wielu z nich nie znamy. Idąc tym tropem, w przypadku konsultacji Podzamcza przede wszystkim braliśmy od wszystkich uczestników kontakty, po czym opublikowaliśmy skrupulatnie całą dokumentację, wszystkie pomysły i rozesłaliśmy linki do niej do wszystkich uczestników (część informując telefonicznie) wraz z projektem społecznego wniosku jako rezultatu ich zaangażowania i pracy. Następnie ich uwagi zostały uwzględnione w finalnej wersji wniosku. Nazwiska wszystkich partnerów i wolontariuszy figurują w dokumentacji dostępnej na stronie projektu.

 

Koncepcja nr 07. Widoczna rozległa zielona przestrzeń publiczna wokół przedwojennej studzienki z częściowo odtworzoną Czechówką. Fot. archiwum projektu.

 


Koncepcja syntetyczna opracowana przez Ewę Kiptę i Marcina Skrzypka na układzie przedwojennych przestrzeni publicznych. Widoczne zielone dachy budynków wielkopowierzchniowych i pomysł na uspokojenie ruchu na al. Tysiąclecia poprzez jej ugięcie wokół „wyspy”. Fot. Marcin Skrzypek

 

Podpisy. Ukoronowaniem konsultacji Podzamcza było zorganizowanie przez Biura Obsługi Mieszkańców zbiórki podpisów pod finalnym wnioskiem i przekazanie go prezydentowi. W ciągu tygodnia w czasie wakacji zebrano pod nim 255 podpisów. I właśnie dlatego warto organizować takie oddolne konsultacje, ponieważ wspólny postulat 255 głosów ma później, podczas zbierania wniosków do planu czy jego konsultacji, nieporównywalnie większą siłę przekonywania niż 255 czy nawet 500 osobistych ale niepowiązanych postulatów indywidualnych interesariuszy.

Ekonomia. Z partycypacja są związane dwa mity. Jeden nie docenia jej kosztów, a drugi je przecenia. Prawda jak zwykle tkwi po środku. Dobre przeprowadzone konsultacje wymagają nieco pracy. Ale nie muszą dużo kosztować. Można je przeprowadzić optymalizując koszty, współpracując z partnerami itd. Jedno, czego partycypacja wymaga od organizatorów i czego zmienić się nie da - to myślenie i świadome ich zaprojektowanie wedle wiedzy, jaki efekt przynosi jakie działanie I po co chcemy je zastosować. Głównymi wydatkami związanymi z konsultacjami Podzamcza była makieta wykonana przez studenta (ok. 2 tys. zł) i druk materiałów reklamowych (ok. 2 tys. zł). Resztę stanowił wkład “w naturze” - partnerów i wolontariuszy. Przy tworzeniu stron internetowych wykorzystano darmowe narzędzia Google, a dzięki starannemu przygotowaniu całości prasa nie miał problemów z włączeniem się w działanie i nie miała powodów, aby o nim źle pisać.

 

Podsumowanie

W otwartych konsultacjach wzięło udział ponad 50 osób, które zgłosiły 53 koncepcje (w tym 34 pomysły przy makiecie, pozostałe spisane w zeszycie, przesłane mailowo itd.). W konsyliach także uczestniczyło około 50 osób. Profil na Facebooku zdobył ponad 400 odbiorców, których - ze względu na charakter działania - nie można uznać za przypadkowych “fejsbukowych lajków”.  Konsultacje doczekały się aż 34 publikacji prasowych (w tym jeden 5-tekstowy dodatek do "Gazety Wyborczej" i kilkutygodniowe okienko w “Dzienniku Wschodnim”) w ciągu 19 dni na przestrzeni 34 dni, co oznacza, że średnio co drugi dzień ukazywały się 2 komunikaty. Pod publikacjami internetowymi pojawiło się 210 komentarzy, z czego 36 uznano za merytoryczne. W konsultacjach przy makiecie pomagało mieszkańcom 32 osoby, po 16 ze stowarzyszenia Forum Rozwoju Lublina oraz z Wydziału Budownictwa i Architektury Politechniki Lubelskiej (studenci). Dzięki czemu codziennie dyżurowało aż 4-6 osób.

 

Konferencja prasowa na temat przekazania społecznego wniosku do planu zagospodarowania Podzamcza w Wydziale Kultury przy Rynku Starego Miasta. Przy stole siedzi ówczesny prezydent Lublina Adam Wasilewski i obecny – Krzysztof Żuk. Fot. Marcin Skrzypek.

 

Znak zapytania

Społeczny wniosek do planu zagospodarowania Podzamcza został dołączony do wytycznych konkursu Urzędu Miasta Lublin na koncepcję Podzamcza w 2012 roku. Prawdopodobnie jednak nie uznano go za odpowiednio ważny materiał (przez organizatorów, uczestników lub jury), gdyż zwycięski projekt w wielu miejscach zawiera rozwiązania nieodpowiadające na potrzeby w tym wniosku zawarte. Zostało to wypunktowane przez Radę Kultury Przestrzeni w 2013 roku podczas wstępnych konsultacji dwóch wariantów zagospodarowania Podzamcza wynikających ze zwycięskiego projektu zorganizowanych przez Urząd Miasta Lublin. Jak miejscy planiści ustosunkują się do tych uwag i przypomnienia wytycznych wniosku - to pokaże przyszłość.

 

Europejska strona projektu “Heritage as Opportunity” (HerO):

http://urbact.eu/en/projects/urban-renewal/hero/homepage/

Lubelska strona HerO:

http://teatrnn.pl/ulublin/hero

Strona konsultacji Podzamcza:

http://teatrnn.pl/ulublin/node/178

Profil na Facebooku konsultacji Podzamcza::

https://pl-pl.facebook.com/pages/Jakie-Podzamcze/115157021857239

Społeczny wniosek do planu zagospodarowani Podzamcza:

http://teatrnn.pl/ulublin/sites/default/files/Spoleczny%20wniosek%20do%20planu%20Podzamcza.pdf

 

Do pobrania:

Artykuł: Marcin Skrzypek "Jakie Podzamcze? Przyszłość dzielnicy oczami mieszkańców"

 

Wstecz