Związek Stowarzyszeń Forum Lubelskich Organizacji Pozarządowych,        ul. Krakowskie Przedmieście 53, 20-076 Lublin,        biuro@flop.lublin.pl,        http://www.flop.lublin.pl

Aktualności

ZAPRASZAMY do przeczytania artykułu „Bezdomny na parkingu” z cyklu „Paszport do Dziennikarstwa Obywatelskiego” w ramach projektu „Proaktywni 60+ do CELU” dofinansowanego z Rządowego Programu ASOS
Napisał(a): Wojciech Dec dnia 02.12.2019
Aktualności >>

 

Bezdomny na parkingu

 

Na parkingu Leclerca przy ulicy Zana w Lublinie całymi dniami przebywa bezdomny mężczyzna. Nie wiadomo kim jest ani w jaki sposób znalazł się w tym miejscu. Pochodzi, czasem przysiądzie na ławeczce wewnątrz budynku. Co można zrobić z bezdomnym, który nie chce pomocy? Niewiele.

Mężczyzna jest nieogolony i brudny, ubrany w wyświechtana kurtkę i takie same spodnie. Najczęściej krąży między samochodami zaparkowanymi w zadaszonej części parkingu. Gdy zauważy kogoś, kto wyładowuje zakupy do bagażnika, podchodzi i oferuje odprowadzenie pustego wózka. Jako wynagrodzenie zostaje mu moneta, która jest w wózku – 1,2, rzadziej 5 złotych.

On nie jest agresywny – mówi jeden z kierowców parkujących przy Leclercu. Pyta tylko o możliwość odprowadzenia wózka, a jak się odmówi, to spokojnie odchodzi. Nie wygraża, nie straszy porysowaniem karoserii, jak to się czasem na publicznych parkingach zdarza.

Stali klienci Leclerca już się przyzwyczaili do bezdomnego mężczyzny. Oczywiście nie jest to miłe, jak się jest nagabywanym podczas robienia zakupów - mówią. Ale wiadomo, że on nie jest niebezpieczny. Raczej biedny. Bezdomnego mężczyznę tolerują również pracownicy ochrony. Trudno komukolwiek zabronić chodzenia po parkingu tylko dlatego, że jest niechlujnie ubrany – mówi anonimowo jeden ze strażników. Nie ma na niego skarg, nie prowokuje awantur, po prostu jest. Zresztą tylko w ciągu dnia, bo wieczorami i w nocy znika. Prawdopodobnie śpi w klatce schodowej albo w piwnicy jednego z pobliskich bloków.

Pieniądze, które zbiera mężczyzna, prawdopodobnie są wydawane na alkohol. Widać często, że jest lekko podpity, ale raczej nie w takim stanie, żeby kwalifikował się do izby wytrzeźwień. Do izby wytrzeźwień taka osoba może trafić wtedy, gdy się awanturuje, jest agresywna lub jej stan wskazuje, że nie panuje nad sobą, zagraża zrobieniem sobie lub innym krzywdy – mówi strażnik. A tu takiego zagrożenia nie ma, ponieważ mężczyzna chodzi o własnych siłach i nie zatacza się. A jeśli nie do izby wytrzeźwień, to może do schroniska? Czy w ten sposób można pomóc bezdomnemu mężczyźnie?

Nikogo nie można zabrać do schroniska dla bezdomnych, gdy się na to nie zgadza – mówią przepisy. Dlatego bezdomny sprzed Leclerca nie musi się obawiać - ani policji, ani straży miejskiej. Nie mogą go stąd zabrać. Zresztą warunkiem przyjęcia do schroniska lub noclegowni jest trzeźwość. Osoby spożywającej alkohol żadne schronisko nie przyjmie.

Jeszcze do niedawna na parkingu przy Leclercu pojawiała się starsza kobieta na opuchniętych nogach z dużą reklamówką w ręku. Wyglądała na bezdomną. Ona również oferowała odprowadzanie wózków na zakupy. Tej kobiety już nie widać, można jedynie domyślać się, co się z nią stało. Czy podobnie będzie z mężczyzną w wyświechtanej kurtce?

 

Julia

 

Do pobrania:

Artykuł: "Bezdomny na parkingu"

Wstecz