Związek Stowarzyszeń Forum Lubelskich Organizacji Pozarządowych,        ul. Krakowskie Przedmieście 53, 20-076 Lublin,        biuro@flop.lublin.pl,        http://www.flop.lublin.pl

Aktualności

ZAPRASZAMY do przeczytania artykułu „Chodnikowe pomieszanie z poplątaniem” z cyklu „Paszport do Dziennikarstwa Obywatelskiego” w ramach projektu „Proaktywni 60+ do CELU” dofinansowanego z Rządowego Programu ASOS
Napisał(a): Wojciech Dec dnia 29.11.2019
Aktualności >>

 

Chodnikowe pomieszanie z poplątaniem

 

Kto mógł tak idiotycznie zaprojektować chodniki i ścieżki rowerowe, że się co chwila przecinają, plączą i krzyżują – pytają mieszkańcy wyremontowanych niedawno ulic Wojciechowskiej i Nałęczowskiej w Lublinie. Na ścieżce rowerowej trzeba uważać na pieszych, na chodniku dla pieszych rozglądać się, czy nie nadjeżdża rowerzysta. A zderzenie pieszego z rozpędzonym rowerzystą może mieć tragiczne konsekwencje.

Wojciechowska i Nałęczowska miały to szczęście, że zostały włączone do dużego zadania inwestycyjnego pod nazwą „Przedłużenie ulicy Bohaterów Monte Cassino”. Inaczej mówiąc - niejako przy okazji budowy nowej trasy w Lublinie, obecnie noszącej nazwę ulicy Tadeusza Mazowieckiego, dokonała się zmiana wyglądu całej okolicy. Za unijne pieniądze wybudowano kanalizację, postawiono latarnie, wymieniono nawierzchnie, przebudowano skrzyżowania. Wzdłuż obu ulic powstały chodniki z kostki brukowej oraz asfaltowe ścieżki dla rowerzystów. I tu pojawił się problem.

- Już na etapie układania kostki przez robotników zacząłem się zastanawiać, czy ktoś nie postradał zmysłów. Tak zaprojektowano chodniki i ścieżki rowerowe, że aby się nimi przemieszczać, trzeba cały czas mieć wzrok wpuszczony w ziemię. Chodnik potrafi skręcić pod kątem 90 stopni i przeciąć ścieżkę rowerową. Ścieżka potrafi urwać się przed trawnikiem i pojawić w innym miejscu kilka metrów dalej. Jest taki przystanek MPK, przeznaczony przecież dla pieszych, do którego nie ma dojścia z chodnika, tylko ze ścieżki rowerowej. Absurd goni absurd.

W trakcie przebudowy obu ulic opinie mieszkańców podzielali wykonawcy prac brukarskich. We wzajemnym przebiegu chodników i ścieżek brak logiki. Ale podzielali tylko nieoficjalnie. Bo oficjalnie musieli wykonywać chodniki zgodnie z projektem. Projektem zasłaniali się również nagabywani przez mieszkańców przedstawiciele inwestora – gminy Lublin – reprezentowani przez Miejski Zarząd Dróg i Mostów. Projektu nie można zmienić – mówili, na to był czas na etapie konsultacji. Tylko kto z mieszkańców miał głowę do konsultowania przebiegu chodników, kiedy ich uwagę zaprzątały ważniejsze sprawy jak wywłaszczenia działek czy lokalizacje wjazdów na posesje. I zostało jak zostało.

Teraz idąc chodnikiem trzeba mieć oczy dookoła głowy, bo nie wiadomo czy nie nadjedzie rowerzysta, którego ścieżka rowerowa wyprowadziła na chodnik. Rowerzystom też nie jest łatwo, bo nie dość że muszą podążać w ślad za znakami na asfalcie, to jeszcze przecinać trasy przeznaczone dla pieszych. A przecież mógł ktoś zaprojektować te chodniki z sensem i logiką, a ktoś inny mógł sprawdzić czy tak rzeczywiście jest. Jeden nie zaprojektował, drugi nie sprawdził, zresztą jakie to ma znaczenie, skoro inwestycja zakończyła się sukcesem.

 

Elżbieta I.

 

Do pobrania:

Artykuł: "Chodnikowe pomieszanie z poplątaniem"

Wstecz